Takie Tam

Ratujcie się niebożęta !

Dzisiaj, kiedy  COVID-19  wrócił ze zdwojoną  jak się wydaje siłą a medycyna akademicka pozostawiła nas samych sobie, może najwyższy czas przestać bezskutecznie  wydzwaniać do przychodni i wziąć sprawy w swoje ręce.

Jeśli w opinii ekspertów (świeżutka, wczoraj wyczytałam w necie) ludzie umierają zwykle po 2 tygodniach od zakażenia wirusem, to od momentu pierwszych symptomów mamy jeszcze sporo czasu by się ratować ziołami. Tymczasem w sieci pojawiają się mrożące krew w żyłach doniesienia, jak chorzy , ufni w moc przepisanego na teleporadzie antybiotyku czekają w domu na śmierć…

Tymczasem, nawet jeśli zioła  nie powstrzymają wirusa Covid lub grypy to na pewno ograniczą ich działanie, pozwalając organizmowi na podjęcie bardziej wyrównanej w szanse  walki z patogenem. Rezygnować z takiego wsparcia bo „dochtór” nigdy o ziołach nie słyszał to czysta głupota.

Współczesna medycyna to stosunkowo młoda nauka a  już po wielokroć zgrzeszyła pychą twierdząc, że poza nią nie ma „zbawienia”. Skutki tej propagandy  sukcesu są tragiczne bo ludzie dzisiaj są bezradni jak dzieci w obliczu nieszczęścia. Nie wiedzą co mają zrobić, jeśli w pobliżu nie ma żadnego medycznego  eksperta od „wszystkiego”. Lub przeciwnie, ulegają nowoczesnemu zabobonowi, który w kolejnych odsłonach przynosi co i rusz jakieś „cudowne” panaceum leczące każdą chorobę. Ludzie nie mają wiedzy bo jej nie szukają, ślizgając się tylko po powierzchni internetowych newsów, co skutkuje powstawaniem  mnóstwa sieciowych grup zielarsko – medycznych, które niestety określiłabym wspólnym mianem ”wiódł ślepy kulawego”.

Co najlepiej i najprościej

Fitoterapia to potężna dziedzina wiedzy. Jest w niej  jednak miejsce i dla laików pod warunkiem, że korzystają ze sprawdzonych źródeł.

Od wiosny tego roku pojawiło się  sporo  protokołów ziołowych dla COVID, przygotowanych przez uznanych fitoterapeutów. Kto umiał z nich skorzystać jest już zapewne przygotowany na jesień a kto nie był roztropny niech raczej zakupi sobie książki ojca Klimuszki, czy ojca  Grzegorza Sroki lub poradniki ojców Bonifratrów albo zapozna się z blogiem dr.Różańskiego (który szczegółowo opisuje mnóstwo ziół, podając jednocześnie gotowe receptury)  i  korzysta z porad tych uznanych autorytetów zamiast szukać szczęścia na FB .

Używajcie według ich receptur wszelkich nietrujących ziół jak:  macierzanka, dziewanna, czarny bez, słonecznik, chaber bławatek, koniczyna , imbir, rozmaryn, cynamon, świeży liść bazylii, pierwiosnek, malina, jeżyna, lipa, lukrecja, babka, owoc róży, kora wierzby, kwiat głogu, szanta, podbiał, pączki sosny, biedrzeniec, prawoślaz, arcydzięgiel, hyzop, serdecznik, szałwia, nagietek,oman, tymianek, wiązówka, lebiodka oregano, sadziec, kuklik, kwiat maku polnego, bukwica, jeżówka, nawłoć, przywrotnik, płucnica  i na koniec  można wziąć troszkę poziewnika i wrotyczu.

Dużo  tego prawda? A zatem nie jesteśmy jednak  tak całkowicie bezbronni.  Mówiąc ”nietrujące” mam na myśli rozsądne przygotowywanie i dawkowanie mieszanek. Rozmarynu na przykład wystarczy parę świeżych listków (piękne doniczkowe rozmaryny widziałam np. w Lidlu, świetnie się hodują w domu. Jak urosną większe to z listków można przygotować macerat olejowy do nacierania w przeziębieniu).

Różnorako skomponowane mieszanki (np. przy gorączce więcej słonecznika, wierzby czy sadźca) zawierające od 3 do 5 lub 7 ziół należałoby pić od 1 szklanki dziennie niejako profilaktycznie (najlepiej wieczorem ) do 4 szklanek w pierwszych objawach choroby aż do jej ustąpienia .

Jeśli macie dostęp do nalewek leczniczych na ziołach- stosujcie je! Szczególnie wartościowa jest nalewka z pączków brzozy. Pączki brzozy można kupić i zalać samodzielnie alkoholem w stosunku 1:3 lub 1:5. Co prawda są suche ( ja nastawiam zawsze świeże pączki ) i o nieznanej jakości ale jak to mówią „lepszy rydz niż nic”.

Dbajcie o gardło! – warto mieć pod ręką nalewki z propolisu, jodły, krwiościągu i używać ich do płukania przy pierwszym zakłuciu w migdałkach. Wszystko jednak z umiarem by nie wysuszyć nadmiernie błon śluzowych – to otwarte wrota dla wirusa. W razie potrzeby, na wysuszone gardło naprawdę pomaga  napój ze zwykłej utartej marchwi gotowanej w tłustym mleku – wypróbowałam! Lub zmiana płukanek na napary z szałwii, rzepiku czy kory dębu .

Próba generalna

Kilka dni temu mój  starszy już mocno ojciec zaczął wieczorem kasłać i lekko gorączkować a jest w grupie bardzo wysokiego ryzyka od lat cierpiąc na choroby płuc. Najpierw oczywiście wpadłam w panikę i dałam mu Nurofen 🙂 Za chwilę jednak przypomniałam sobie o swoich protokołach  i przygotowałam na początek uproszczoną wersję chińską:

1 gram korzenia lukrecji plus spora garstka świeżego imbiru, zalane 250 ml wrzątku, nastawione (czyli poddane naciąganiu ) przez około godzinę w termosie ze szklanym wkładem. Do tego z własnej inicjatywy już dodałam  4 ml nalewki z pączków brzozy i 3 ml nalewki z liści bzu czarnego wg. przepisu Stephena Buhnera.

Kaszel praktycznie przeszedł jeszcze tej samej nocy. Potem kontynuowałam leczenie ziołami, które wymieniłam wcześniej w rozmaitej konfiguracji, jednak przynajmniej 2 szklanki dziennie przez kilka dni. Odpukać, jest dobrze 🙂

Nie zapominajcie też o inhalacjach – wystarczy zerwać trochę igieł sosny lub świerku czy zakupić garstkę liści eukaliptusa, zarzucić na gorącą wodę i gotowe. Ostrożnie jednak z olejkami eterycznymi!!! – stosować ściśle według przepisu i uważać na zwierzęta towarzyszące bo dla nich nawet zapach olejku może być trujący.

Co dla zwierza?

Pisałam już o tym w artykule o Covidzie u zwierząt. Dodatkowo dla przeziębionego kota  i psa można w miarę bezpiecznie używać kocimiętki, jeżówki, małego listka bazylii, ciut lebiodki oregano, prawoślazu, melisy, macierzanki ,odrobinę nawłoci , wrotyczu i lukrecji – słabsze niż dla ludzi napary podawać od ½ do 1 łyżeczki 3 x dziennie dla kotów. Psu zależnie od wielkości.

Nie dawajcie Waszym zwierzętom żadnych skoncentrowanych ziołowych  olejków eterycznych !!!

I to chyba tyle co mogę ze swojej strony zrobić w poczuciu solidarności z nieszczęsnym rodzajem ludzkim. Bądźcie zdrowi, czego i sobie życzę. Przed nami trudna zima, może  z pomocą boską i ziołową damy radę.


.

.

.

Foto: Stefan Keller Pixabay


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *