Pasożyty i spółka

Ostra babeszjoza u psa

Rozpaczliwy post właścicielki małego terierka, na który natknęłam się niedawno w sieci, kleszcz odkryty na szyi Małej Rudej oraz brak w Polsce od marca tego roku Imizolu ( głównego leku na babeszjozę) skłoniły mnie do poszerzenia wiedzy o chorobie atakującej w niektórych przypadkach błyskawicznie i śmiertelnie groźnie. Terierek chyba nie przeżył 🙁 ostra niewydolność nerek rozwinęła się w ciągu kilku dni po ugryzieniu kleszcza.

Babeszjoza to choroba odkleszczowa, ale sprawcą jest nie tyle sam kleszcz co pasożyt, który wykorzystując pajęczaka jako surogatkę, rozmnaża się płciowo w jego organizmie. Do dopełnienia cyklu rozrodu, pierwotniakowi Babesia potrzebny jest drugi żywiciel – tu pasożyt wykazuje się wysoką specjalizacją wybierając „właściwe” dla siebie kręgowce . Zidentyfikowano już ponad 100 gatunków Babesii atakującej różne zwierzęta i ludzi.

W organizmie kręgowca babesia rozmnaża się bezpłciowo w jego czerwonych ciałkach krwi, powodując przy okazji ich całkowite zniszczenie co doprowadza do anemii hemolitycznej (czyli spowodowanej rozpadem erytrocytów ) jako pierwszego powikłania w babeszjozie, przebiegającej w szybkim tempie i pociągającej za sobą całą kaskadę skutków ubocznych aż do niewydolności wielonarządowej i śmierci włącznie.

Przypuszcza się, że w ostrej lub nawet nad-ostrej (bo i taka jest ) postaci babeszjozy dochodzi u niektórych zwierząt do nadmiernej reakcji układu odpornościowego na pasożyta – parazytemia czyli liczba zajętych przez pierwotniaka czerwonych ciałek krwi nie nie jest bowiem na tyle znaczna (a czasami bywa wręcz minimalna) by usprawiedliwić aż tak gwałtowną zapaść całego organizmu. Anemia przekształca się szybko w postać autoimmunologiczną co oznacza, że przeciwciała atakują erytrocyty zdrowe, nie zarażone przez pasożyta.

Ponadto lawinowo narasta aktywność różnych cytokin produkujących szkodliwe dla organizmu substancje prozapalne a dzieła zniszczenia dopełniają formy reaktywnego tlenu wzbudzane przez aktywowane makrofagi . Stres oksydacyjny jest znaczny w babeszjozie i powoduje ogromne uszkodzenia tkanek. Niedokrwione na skutek rozpadu hemoglobiny narządy zaczynają obumierać- szczególnie nerki, które są bardzo wrażliwe na niedotlenienie, ale bardzo szwankuje także i serce oraz inne ważne narządy.

Jakby tego było mało masywny rozpad krwinek doprowadza do aktywacji układu krzepnięcia wewnątrznaczyniowego co przyczynia się do powstania mikrozakrzepów nasilających niedokrwienie. Na skutek tych czynników i rozwijającego się szoku hipowolemicznego może dojść do zespołu ostrej niewydolności oddechowej i/lub niewydolności wielonarządowej i śmierci.

Babesia canis i wspólnicy

Na razie jest 7 gatunków Babesii atakującej głownie psy:

  • 4 Babesie tzw. „duże” – B.canis; B.rossi ; B.vogeli i B.coco oraz
  • 3 Babesie „małe” – B.gibsoni; B.conradae; B.vulpes (uprzednio znana jako B.microti-like).

Każdy z tych pasożytów ma swoje ulubione regiony geograficzne i z tego powodu w Polsce występuje głównie Babesia Canis- w obecnych czasach nie jest to jednak pewnik, ponieważ babesia podróżuje razem z ludźmi, ich psami oraz zmianą warunków klimatycznych.

Sporadycznie też opisywano zarażenie psa jakąś zdesperowaną zapewne babesią końską czy krowią. Ponieważ rozwój choroby a także leczenie jest powiązany z gatunkiem babesii , jej zidentyfikowanie jest kluczowe w przypadku zarażenia. Oczywiście, bo jakżeby inaczej- bynajmniej nie jest to takie łatwe jakby się Wam wydawało.

Diagnoza

Sztandarowym badaniem jest poszukiwanie pasożyta w rozmazie krwi. Powinna to być raczej krew pobrana z naczyń włosowatych ( z ogona albo ucha) niż żylna ponieważ teoretycznie sprytny pasożyt usadawia się blisko powierzchni skory by dać się łatwo zassać kolejnemu kleszczowi. Ponieważ, jak wspominałam parazytemia czyli liczba zarażonych krwinek zwykle nie jest duża, potrzeba dobrego oka i czasami kilku próbek by natknąć się na intruza. Będziemy mieli szczęście jeśli to będzie jakaś duża babesia, bo małej prawie nie sposób wykryć ani tym bardziej zidentyfikować gatunku.

Kolejnym badaniem jest test serologiczny w poszukiwaniu przeciwciał – jednak to badanie ma dwie poważne wady. Po pierwsze produkcja przeciwciał trwa od kilku do kilkunastu dni po zarażeniu więc ich brak nie świadczy o nieobecności choroby. Po drugie – wykrycie przeciwciał również nie jest miarodajne albowiem mogą one być pozostałością świadczącą tylko, że organizm zetknął się kiedyś z Babesią. Dopiero powtórka badań serologicznych po jakiś 2 tygodniach i ewentualny wzrost liczby przeciwciał w stosunku do uprzedniego pomiaru może świadczyć o babeszjozie – ale w ostrym przebiegu choroby nie mamy 2 tygodni czasu. Mamy godziny.

Test PRC wykrywający DNA pasożyta jest najlepszym badaniem pozwalającym dodatkowo zidentyfikować gatunek pierwotniaka, jednak primo: ciągle jest mało dostępny; secundo : zapewne kosztowny i tertio : wymaga nieco czasu i właściwego pobrania próbek . Poza tym jak to mówią „dodatni wynik PRC potwierdza zakażenie, ujemny go nie wyklucza

Sytuację gmatwa jeszcze możliwość (wysoce prawdopodobna ) koinfekcji (często widać to u ludzi: bolerioza z bartonellą i babeszjozą) co zmusza lekarza do różnicowania w kierunku np. anaplazmozy, erlichiozy, leiszmaniozy, theilerii,riketsjozy a szczególnie leptospirozy, która ma wiele podobnych do babesii objawów. Tak więc szczęśliwy rozmaz krwi, wykrywający pasożyta oraz doświadczenie lekarza pozwalające mu ocenić sytuację na podstawie objawów klinicznych jest kluczowe w praktyce.

Objawy na które należy zwrócić uwagę -szczególnie jeśli pojawią się w 5 do 20 dni po ukąszeniu kleszcza.

-Odmowa jedzenia !- zawsze jest sygnałem, że dzieje się coś złego.Moje psy nigdy nie są najedzone.

gorączka

-blade (porcelanowe) lub co gorsza zażółcone dziąsła (może pojawić się żółtaczka)

Mogą też wystąpić się objawy niespecyficzne : kaszel, wymioty, biegunka,zmieniony kolor moczu (ciemny, rdzawy ) bezmocz lub skąpomocz, kulawizna, problemy z oddychaniem, problemy neurologiczne.

W przypadku babeszjozy szybka pomoc lekarska jest kluczowa dla przeżycia psa.Nie wahajcie się zatem ani chwili jeśli coś wzbudzi Wasze podejrzenia.Czas gra ogromną rolę.

Lekarz poda psu Imizol (dipropionian imidokarbu ) – lek przeciwpierwotniakowy o ciągle dość dużej skuteczności w babeszjozie ( opisano już niestety przypadki oporności babesii dużej na Imizol , nie działa też na babesie małe). Poda jeśli będzie nim dysponował albowiem Polska jakimś cudem znalazła się poza nawiasem zaopatrzenia w to lekarstwo !!!

Imizol teoretycznie ma stosunkowo niewielkie skutki uboczne ( stosunkowo zaznaczam- jak na lek przeciwpierwotniaczy, są to bowiem ogromnie trujące medykamenty ) no chyba, że przedawkowany lub wystąpi osobnicza nadwrażliwość. Lekarz może też próbować kombinowanego leczenia niektórymi antybiotykami i lekami przeciwmalarycznymi. Niemniej jednak nie ma 100 % skutecznego leku na babeszjozę a w ostrej postaci choroby szanse dodatkowo bardzo maleją.

Co na to medycyna ludowa?

Ano niewiele. Pierwotniak nazwany potem Babesią na cześć swego odkrywcy został wykryty dopiero około 1890 roku przez rumuńskiego bakteriologa Viktora Babes, w tym samym mniej więcej okresie udowodniono, że inny pierwotniak tj. zarodziec malaryczny powoduje malarię – plagę trapiąca ludzkość i jej zwierzęta nieomal od zarania dziejów. Medycyna ludowa nie wiedząc, że przyczyną schorzenia jest wewnątrzkomórkowy „robal” miała swoje własne teorie (np.że malarię powoduje nadmiar wody w chorym, wobec czego podawano rośliny powodujące wymioty, żeby się tej wody pozbyć), oraz walczyła przede wszystkim objawowo- starając się obniżyć gorączkę, zmniejszyć boleści brzuszne czy też opanować krwawy mocz. Nie wszystkie te próby były bez sensu aczkolwiek dopiero kora drzewa chinowego spowodowała przełom w leczeniu malarii a w naszych czasach artemizyna- wyizolowana z bylicy jednorocznej (Artemisia annua).

Niezbędnik anty-malaryczny na czarną godzinę

Przeglądając literaturę zebrałam jednak kilka wskazówek i receptur dotyczących malarii (babesia i zarodziec malaryczny są dość do siebie podobne w działaniu ), którymi można by się ewentualnie ratować, jeśli już naprawdę ale to naprawdę nie macie dostępu do lekarza. Kuracje ziołowe wymagają jednak dużo więcej wysiłku niż podanie farmaceutyku – więc to nie sposób dla leniwych, poza tym należy się zawczasu przygotować, tj. zgromadzić odpowiedni arsenał ziołowy. I tutaj przynajmniej cześć ziół należy zebrać samemu bo w sklepie ich nie dostaniecie- a przynajmniej nie takiej jakości surowiec jaki będzie potrzebny.

To zaczynamy

Berberyna- alkaloid występujący między innymi w krzewie berberysu (Berberis L) i mahoni pospolitej (Mahonia aquifolium) -szczególnie w ich korzeniach, ale także korze, liściach i kwiatach (w mniejszym stopniu). Mahonia to roślina lecznicza szeroko używana między innymi w tradycyjnej medycynie chińskiej .

Berberyna dysponuje wieloma ciekawymi właściwościami w tym przeciwgorączkowymi, przeciwbakteryjnymi , przeciwpasożytniczymi ( szczególnie na grzyby), kardio i hepa-protekcyjnymi , oraz anty-hiperglikemicznymi (to name just a few ) i obecnie ponownie przeżywa renesans – jest mnóstwo prac naukowych na jej temat.

Są też wzmianki o anty-babesiowym działaniu alkaloidów typu protoberberyny na Babesia gibsoni, która jest niebezpieczniejsza od B.canis i gorzej poddaje się leczeniu. .

Znany polski botanik i farmaceuta prof.dr.Jan Muszyński w swojej książce „Ziołolecznictwo i leki roślinne” wydanej w 1946 r pisze tak o berberysie (oczywiście są to zastosowania dla ludzi ):

„T.Lascarato stosował z powodzeniem berebrys przy obrzękach malarycznych śledziony”

To akurat ciekawe spostrzeżenie, na początku bowiem 20 wieku niektóre badania udowodniły,że berberyna powoduje wzmożony przepływ krwi przez śledzionę doprowadzając do jej skurczów, co może powodować wydalenie ukrywających się w niej pasożytów do krwioobiegu. Stosowano nawet ten sposób by potwierdzić obecność malarii utajonej. Niestety nie mogę dotrzeć do tych badań a ciekawi mnie dawka i sposób podania użytej w niej, zapewne czystej ,wyizolowanej berberyny. Jest to o tyle ważne, że nadmierna ilość berberyny w przypadku mocnego uszkodzenia śledziony mogłaby teoretycznie doprowadzić w wyniku skurczy do jej pęknięcia – a tego byśmy nie chcieli.

Na pocieszenie powiem, że berberyna (wyizolowana) podawana doustnie ma słabą biodostępność i żadnej z myszy, które w 2010 roku futrowano bez umiaru berberyną , śledziona nie pękła. Ustalono nawet bezpieczną dawkę dla nieszczęsnej w wysokości około 21 g na kg myszy. To mimo wszystko optymistyczna wiadomość podwójnie – ponieważ my nie stosujemy czystej berberyny tylko całą roślinę ( w tym wypadku korzeń ), która zawiera różne składniki buforujące czyli wpływające na zahamowanie działania trującego, poza tym podajemy w dawkach nawet nie zbliżonych do mysiego minimum.

Nalewka z korzenia berberysu – 1 część korzenia na 5 części alkoholu. Ja zrobiłam na słabszym 30% alkoholu , można nawet na 20-25% dla użytku dla psa. Podawać we wczesnej postaci choroby od 1 do 2 kropli na 1/kg wagi psa 2 x dziennie. W przypadku wystąpienia objawów ze strony przewodu pokarmowego (nudności, wymioty) zmniejszyć dawkę. Nie stosować dłużej niż absolutnie konieczne- berberyna odkłada się w tkankach i narządach.

Uwaga na ewentualną hipoglikemię przy berberysie (np. Mała Czarna z powodu niedomogi trzustki cierpi na obniżony poziom cukru) w razie co posmarować dziąsła miodem lub podać odrobinę glukozy na wszelki wypadek.

Kolejnym specyfikiem będzie słonecznik ogrodowy (Helianthus annuus) o którym prof. Muszyński pisze tak;

„kwiat słonecznika- zebrane przed rozwinięciem i wysuszone koszyczki kwiatowe słonecznika ogrodowego. Posiada właściwości przeciwgorączkowe i przeciwmalaryczne.Na Kaukazie i w południowej Rosji używają zazwyczaj kropli słonecznikowych przy zastarzałych postaciach malarii. Sam widziałem dobroczynne skutki słonecznikowej kuracji, nawet w tych wypadkach gdy chinina zawodziła „

Nalewka ze słonecznika– według przepisu J.Biegańskiego , kolejnego znanego polskiego botanika i farmaceuty, zamieszczonego w książce „Ziołolecznictwo.Nasze zioła i leczenie się nimi „wydanej w 1939 r.

„suche liście albo promienie kwiatowe wystarczy nalać słabą wódką, świeże zaś mocną w proporcji następującej:

A. świeżych liści lub pączków słonecznika( pączki które wyrastają poniżej głównego kosza kwiatowego ) drobno skrajać lub utłuc na miazgę- 1 cześć, spirytusu 70 % 1 cześć.

B.suchych skruszonych liści albo promieni słonecznika 1 część, wódka 40 % – 5 części.”

Myślę, że dla psa ten drugi przepis byłby odpowiedniejszy ze względu na niższy procentowo alkohol. Nalewka musi stać (codziennie wstrząsana) minimum 8-10 dni. Dzieciom Biegański zaleca picie 20-30 kropel nalewki, stosownie do wieku aż 3-4 x dziennie przy malarii. Zapewne ta sama dawka może być stosowana dla psów aczkolwiek nie sprawdzałam. Na wszelki wypadek zacznijcie od mniejszych i dostosowanych proporcjonalnie do wagi psa.

Można też według autora dla dzieci ugotować ulepek słonecznikowy od febry: do 50 gram świeżych zmiażdżonych płatków słonecznika dodać 20 g spirytusu, nastawić na kilka dni, zlać przepłukując wodą , tak żeby otrzymać 50 ml płynu, wlać to na 90 gram cukru zagotować i przecedzić. Dawać dziecku po 1-2 łyżeczki dziennie 3 x dziennie zamiast chininy.

Dobry sposób bo alkohol wyparuje w gotowaniu, można by też mniej cukru dołożyć, no ale u psów cukrzyków to raczej nie stosować.

PS. niektórzy autorzy zalecają nalewki tylko na samych płatkach brzegowych słonecznika, bez liścia- jeśli więc macie tę pożyteczną roślinę w ogrodzie spróbujcie zrobić 2 nalewki- jedna z pączków z liśćmi, drugą z samych płatków brzegowych A potem je ewentualnie można połączyć.

Zioła przeciw-malaryczne – wspomagająco i osłonowo

Babka lancetowata (Plantago lancelota)- świeży sok wyciśnięty z liści (3 łyżki stołowe dziennie dla człowieka)

Pokrzywa (Urtica dioica)- napar z liści i kwiatów na krew, również moczopędnie

Nagietek (Calendula officinalis)- napar na stwardnienie wątroby i powiększenie śledziony

Chaber bławatek (Centaurea cyanus)- moczopędnie przy niewydolności nerek.

Prof.Muszyński zamieścił taka uwagę odnośnie chabra (dotyczy ludzi !) : „jeden z lekarzy komunikował mi o nadzwyczajnych wynikach kuracji bławatkowej przy uporczywych obrzękach na tle niedomogi nerkowej stosując zwykły napar z bławatków 1:20, po łyżce co 2 godziny. Stwierdził, że dobowa ilość moczu wzrosła po 24 godzinach z 400 do 1200 cm.”

Jak sądzę w tym wypadku był to napar z płatków (do leczenia febry zaleca się jeszcze napar z liścia bławatka). Akurat jest pora ich kwitnienia- zbierzcie więc kilka roślin na spacerze i zasuszcie osobno liść, osobno płatki (wyskubane z koszyczków kwiatowych). Płatki należy suszyć w całkowitej ciemności, aby się nie przebarwiły gdyż wtedy są bezużyteczne !! Stosować przez ograniczony okres czasu. Liście być może są korzystne dla wątroby, przy żółtaczce.

Głóg (Crataegus)– dla ochrony serca. Najlepsza nalewka na kwiatach– może jeszcze głóg nie przekwitł, jeśli się pośpieszycie. Luźno zapełniony kwiatem (nie ubijać) do 3/4 wysokości słoiczek, zalać do wierzchu wódką i gotowe.

Uwaga może interferować z niektórymi lekami nasercowymi podnosząc ich stężenie we krwi . Dawki od 0,5 do 1, 5 ml nalewki na 10 kg wagi psa- dziennie ale najlepiej w 2-3 porcjach.

*napary, czy odwary dla psa z receptur ludzkich przyrządzać i podawać proporcjonalnie do wagi psa

Truteń na receptę w babeszjozie

I jeszcze bardzo interesujący patent rosyjski na szybką rekonwalescencję w chorobie : sok z buraka ćwikłowego i nalewka z larw trutnia ( to owad, samiec pszczoły).
Ten suplement diety naprawdę jest opatentowany i przyniósł w badaniach bardzo dobre rezultaty podawany razem z lekami na babeszjozę. Zaobserwowano dużo szybszy powrót do zdrowia zwierząt otrzymujących preparat . Okazuje się,że larwa trutnia to prawdziwa bomba biologiczna i zawiera mnóstwo aminokwasów w tym niezbędne czyli takie , których organizm nie umie sam syntezować oraz mnóstwo minerałów.

Bardzo ciekawy i pozbawiony skutków ubocznych medykament, zatem przeszukałam Polskę w poszukiwaniu trutni a konkretnie homogenatu trutowego – bo tak się nazywa larwa trutnia – niestety u nas to mało popularne, ale … w gospodarstwie pasiecznym Łaszczych znalazłam mleczko pszczele z dodatkiem takiego homogenatu. Jak mówią lepszy rydz niż nic, więc oczekuję na wzbogacone trutniem świeże mleczko z tegorocznych zbiorów (czy mleczko się zbiera czy doi? 😉

Myślę,że takim mleczkiem można by smarować chociażby dziąsła psa, zawsze coś się wchłonie- o ile nie jest oczywiście uczulony na pszczele produkty. A sok z buraka podawać osobno.

Na koniec, pamiętajcie o dyni !

I tym sposobem moja anty-babeszjozowa apteczka jest prawie gotowa. Przydałaby się jeszcze dynia.

M.Fedorowski, polski etnograf spisujący historię stosowania ziół na naszych Kresach wspomina, że lud w przypadku malarii spożywa jakoby dla wzmocnienia , końcówki pędów rosnącej dyni i wiecie co? Czytam właśnie artykuł o nigeryjskich badaniach ichniejszej odmiany dyni (Telfairia occidentalis), której liście okazują się na tyle bogate w … na razie nie wiadomo co, że w 24 godziny po spożyciu dyniowego wyciągu z surowego liścia (zmoczyć liść w ciepłej wodzie , wycisnąć miazgę ) schorowani pacjenci na granicy transfuzji krwi uzyskiwali 20 do 25 % poprawę w płytkach krwi.

Tak szybko nie działa nawet erytropoetyna pobudzająca wytwarzanie czerwonych krwinek w szpiku kostnym. Dziwy dziwy…kto może niech szybko jeszcze sadzi poczciwą dynię w przydomowym ogrodzie a liście przetworzy w słabą nalewkę, kto wie, może i ona zadziała.

Good luck !

.

.

Bibliografia:

1.Bilić Petra,Kules Josipa,Barić Rafaj Renata and Mrljak Vladimir

Canine Babesiosis:Where Do We Stand?

Acta Veterinaria-Beograd 2018, 68 (2), 127-160

dostępne na dzień 1.06.2019 pod adresem ; https://content.sciendo.com/view/journals/acve/68/2/article-p127.xml

2.Dr. hab. Łukasz Adaszek  ,lek. wet. Paweł Łyp ,prof. dr hab. Stanisław Winiarczyk

Oporność Babesia canis na imidokarb – alternatywne formy leczenia przyczynowego babeszjozy psów

Artykuł ukazał się Magazyn Weterynaryjny 2017  03

dostępne na dzień 1.06.2019 pod adresem : https://www.magwet.pl/mw/26159,opornosc-babesia-canis-na-imidokarb-alternatywne-formy-leczenia-przyczynowego-babeszjozy-psow

3.Reghu Ravindran and Srikant Ghosh Botanicals for Treatment of Babesiosis and Theileriosis. Ann Pharmacol Pharm. 2017; 2(20): 1105.

dostępne na dzień 1.06.2019 pod adresem : http://www.remedypublications.com/pharmacology-and-pharmaceutics/full-text/app-v2-id1105.php

4.Kheir MM, Wang Y, Hua L,Hu J,Li L, Lei F, Du L

Acute toxicity of berberine and its correlation with the blood concentration in mice.

Food Chem Toxicol.2010 Apr;48(4):1105-10

dostępne na dzień 1.06.2019 pod adresem ; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20138204

5.Prof.Dr.Jan Muszyński.   Ziołolecznictwo i leki roślinne.Fytoterapia

Wyd.II uzupełnione.Polska Agencja Wydawnicza Łódź ul.Piotrkowska nr 46

6.mgr. Jan Biegański  Ziołolecznictwo. Nasze zioła i leczenie się nimi.Dla wszystkich.

Wydanie 4   1948

7.Темичев Константин Валерьевич

Совершенствование мер борьбы при бабезиозе собак.

dostępne na dzień 1.06.2019 pod adresem : http://www.stgau.ru/science/dis/dis_presto

/temicheva_2014.pdf

8.www.api-inhalacje.pl/naturalne-mleczko-pszczele/

9.Herbal blood tonics for anaemic condition

By Chukwuma Muanya, Assistant Editor ,15 June 2017

dostępne na dzień 1.06.2019 pod adresem; https://guardian.ng/features/herbal-blood-tonics-for-anaemic-conditions/

10.Obraz  Simon Matzinger Unsplash

4 thoughts on “Ostra babeszjoza u psa

  1. Natrafiłam na Pani bloga przypadkiem podczas zmagania się z krwotocznym zapaleniem jelit u mojego psa. Z zaciekawieniem czytam wszystkie posty. Naprawdę wspaniała robota. Z zawodu jestem dietetykiem, również holistycznie podchodzącym do pacjenta i widzę bardzo duże powiązania 🙂 Proszę nie przestawać, ciężko znaleźć wiarygodnie informacje, nawet u weterynarza, a Pani blog to skarbnica wiedzy!

    1. Powiązania są oczywiste ponieważ psy to mali futrzani ludzie, no prawie 🙂 Bardzo dziękuje za miłe słowa i cieszę się, że moja praca jest komuś przydatna.

  2. Moja sunia golden retriever miała gorączkę ,brak apetytu , osowiałość . Weterynarz podejrzewał babesziozę podał lek przeciw pierwotniakom ( krew pobrana z żyły ,mało płytek ,mała liczba leukocytów ). Po podaniu leku pies na drugi dzień nie do poznania , ożywiona ,apetyt wrócił ogólnie poprawa . Tak do 2 tygodni , po tym czasie wszystko wraca gorączka ,brak apetytu , osowiałość . Trafiamy znowu do lekarza dostaje zastrzyk antybiotyk , Pies dochodzi do siebie . Trwa kuracja wydłużona antybiotykiem , później sterydy przez 9 dni . I tu znowu poprawa tylko 2 tygodnie . Sytuacja się powtarza badania krwi spadają . Teraz zaczynają się problemy ze skórą rany na całym ogonie bardzo trudno gojące się nie obyło się bez antybiotyku bo proces gnilny się zaczynał . Wcześniej grzyby w okolicy pyska bo w czasach pogorszenia silnie silnika się . Dalej psa leczę i brak mi już sił .

    1. Czy wykryto pasożyta w badaniach ? To ważne by wiedzieć z czym ma się do czynienia.Czasami babeszja jest odporna na imizol i stosuje się kombinację leczenia różnymi antybiotykami.Poza tym czy podano imizol dwukrotnie? Czy przeprowadzono testy na inne choroby odkleszczowe (anaplazma. bolerioza, erlichioza). Dlaczego podano steryd (anemia?) Czy pies nie ma wyczuwalnych na ciele guzków? Niestety możliwości diagnostycznych jest sporo, nie wiem na ile Pani lekarz przeprowadził różnicowanie.Jaki jest obecnie stan wątroby i nerek. Czy była powiększona śledziona? Proszę napisać do mnie pod adres podany w zakładce „kontakt”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *