Alergie

Kaszel u psa jako niespecyficzny objaw alergii pokarmowej.

Postanowiłam dostarczyć sobie nieco krzemu przeprowadzając kurację skrzypem polnym. Ponieważ Małą Czarną ostatnio pobolewają, nie wiadomo z jakiej to przyczyny tylne łapki (RTG nic nie wykazał, wyniki morfologii i biochemii krwi relatywnie „w normie”, jak na Czarną) stwierdziłam, że nie zawadzi podzielić się z nią odrobiną wywaru. Profilaktycznie załapała się też na kurację Mała Ruda.

Wielokrotnie powtarzam w moich artykułach, że herbaty ziołowe wprowadzamy pojedyńczo , w słabym naparze i minimalnej ilości , oczekując co najmniej 48 godzin przed podaniem kolejnego zioła. Niska doza oraz czas potrzebne są do sprawdzenia czy herbata będzie dobrze tolerowana przez naszego zwierza.

Okazało się, że jak zwykle miałam rację 🙂

Pierwszego dnia naszej kuracji , Mała Czarna otrzymała 5 ml wywaru skrzypowego rozdzielonego na 3 porcje (Mała Ruda sukcesywnie mniej, ze względu na niższą wagę). Drugiego dnia wiedziona intuicją, zmniejszyłam tę dawkę jeszcze bardziej – do 3 ml , niemniej jednak nic jeszcze nie zapowiadało katastrofy.

Trzeciego dnia około 6 rano obudził mnie kaszel Czarnej. To nie był jej „zwykły” suchy, ostry kaszel prowadzący do pustego odruchu wymiotnego, ale ciche chrząkanie które nazywam „kaszlem gęstym” bo brzmi jakby coś jej bulgotało w gardle a płuca chrzęszczą jak zeschłe liście. Do tego zestawu akustycznego dołączyło się za chwilę wypluwanie gęstej śliny. Piszę wypluwanie- gdyż na pewno nie było odruchu wymiotnego, raczej coś na kształt regurgitacji.

Zagrzałam wodę i podałam jej strzykawką 12 ml bardzo ciepłego płynu (ale oczywiście nie gorącego ), żeby pobudzić wątpia, że się tak wyrażę. Zauważcie, że jeśli nęka was kaszel, ciepły płyn potrafi na chwilę uśmierzyć dolegliwość.

Po tej operacji Mała Czarna zaczęła jednak kasłać głębiej po czym wypluła z siebie naprawdę ogromny kłąb śluzu, który przypominał białko kurzego jaja- transparentny, bez śladu jakiejkolwiek treści pokarmowej, lepki i ciągnący się, pokryty częściowo mlecznym, spienionym nalotem jakby zbąbelkowanej śmietanki (sorry za te kulinarne porównania 🙂

To się nam przytrafiało już wcześniej ale długo zajęło mi rozeznanie, że ataki praktycznie zawsze występowały po zjedzeniu „czegoś” – czasami mogłam to coś zidentyfikować ale częściej niestety nie.

Tym razem podejrzanym w sprawie został skrzyp . Rodziło się też kolejne pytanie – czy śluz pochodził z żołądka ( wszyscy znamy „żółciowe” wymioty u naszych psów, najczęściej zdarzające się nad ranem właśnie), czy też może z dróg oddechowych ??? Jak wspomniałam, był czyściutki jak łza, bez odrobiny pokarmu albo chociaż brunatnego zabarwienia, poza tym zbyt gęsty jak na wymioty żółciowe.

Przyszło mi do głowy, że określenie pH śluzu mogłoby pomóc częściowo rozwikłać zagadkę, (odczyn kwaśny ewidentnie wskazywałby na żołądek), że nie wspomnę o laboratoryjnej analizie tak cennej wydzieliny wewnętrznej – wykrycie np.eozynofili sugerowałoby jakieś zapalenie na bazie choroby autoimmunologicznej, obecność patogennych bakterii na choroby z nimi związane etc.

Niestety żadna z tych możliwości nie była dostępna, nawet nie udało mi się lokalnie zakupić papierków lakmusowych. Wujek Google poradził zatem by zbadać odczyn za pomocą soku z owoców z bzu czarnego. Znalazłam jeszcze na krzewach kilka sztuk jagód nadających się do użycia. Test sokowy wykazał pH w okolicach kolorów brąz i zgniła zieleń- więc trochę byłam w kropce ponieważ brązy są w skali kwasowej a zielenie w zasadowej. Poszperałam zatem głębiej w Rossmanie i znalazłam test na pH nie powiem już czego 🙂 ale też to był śluz. Pomiar wykazał od razu odczyn zasadowy.

I jaki z tego wniosek? Skoro hipotetycznie śluz nie pochodził z żołądka zatem musiał powstać w drogach oddechowych, najprawdopodobniej w oskrzelach. Co oprócz astmy, obturacyjnej choroby płuc czy zapalenia oskrzeli mogło go wywołać ?

Oczywiście alergia. Istnieje na przykład zjawisko tzw.astmy aspirynowej, której mechanizm działania mógł przypominać atak wywołany u u Małej Czarnej przez skrzyp. Ale przecież skrzyp nie ma salicylanów… Tak przynajmniej myślałam, spędzając kolejne kilka dni na wertowaniu wszelkich dostępnych źródeł by dojść jednak do wniosku, że to któryś z obecnych w skrzypie kwasów fenolowych (ogólnie przeważają one w wodnym roztworze tego ziela) musiał dać powinowactwo do salicylanów, np.kwas protokatechowy który jest pochodną kwasu benzoesowego a stąd do aspiryny droga już bliska. Poprawcie mnie jeśli się mylę bo chemia organiczna wymaga dużo więcej niż mogę jej dać 🙂

Oczywiście to tylko teoria i cokolwiek innego, np. kwas krzemowy mógł tu być winowajcą, alergeny i reakcja na nie są nieprzewidywalne. Jednak już dużo wcześniej zauważyłam, że zioła wysokosalicylanowe jak np.wiązówka błotna były dla Małej Czarnej szkodliwe co naturalnie stawia kwas salicylowy w niekorzystnym świetle.

Dlaczego jednak niektóre zioła zawierające salicylany jak choćby lukrecja, dobrze służą Małej Czarnej a inne teoretycznie mające śladowe ilości tego składnika wywołują aż tak gwałtowną reakcję ? Mniemam, że przyczyna być może leży w całkowitej kompozycji chemicznej danej rośliny, niektóre składniki mogą działać buforująco na kwas salicylowy i jego pochodne , przeciwdziałając lub minimalizując reakcję alergiczną. Lub też ma odwrót- wzmagając.

To zdarzenie pokazuje po raz kolejny, że stosując zioła należy zachować szczególną ostrożność , a podstawą sukcesu będzie troskliwa obserwacja i cierpliwość. Szczególne znaczenie ma to u zwierząt z chorobami przewodu pokarmowego , teoria „nieszczelnych jelit” podnosi bowiem kwestię wzmożonej alergenności w tego typu schorzeniach .Nawiasem mówiąc zdrowa Mała Ruda zniosła skrzyp doskonale.

Trzeba być świadomym opóźnionych reakcji immunologicznych, które mogą pojawić się nawet do 72 godzin po wchłonięciu substancji podrażniającej. Uznajemy wtedy, że mamy do czynienia z całkowicie nową niedyspozycją nie wiążąc objawów ze zjedzonym 3 dni wcześniej pokarmem. Tym samym wiele kaszlących psów jest leczonych najpierw antybiotykiem (przeziębienie) a potem lekami na nadkwasotę (żołądek) podczas gdy winna jest alergia lub nietolerancja pokarmowa. Czasami też podaje się i psom leki na bazie kwasu salicylowego, chociażby w próbie leczenia chronicznych problemów z przewodem pokarmowym , co tylko może pogorszyć sprawę.

Małą Czarną ratowałam małą dawką Encortonu i lukrecją jak zwykle, objawy szybko się cofnęły, co by jednak było gdyby wypiła nie 5 a 50 ml ???

Be careful.

*Zdjęcie „TheDigitalWay” Pixabay


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *