PAN KOT gościnnie

Jak (nie!) zabić kota wrotyczem oraz inne kocie sprawy w skrócie.

Pan Kot postanowił udzielać się gościnnie od czasu do czasu, ponieważ sierść mu się jeży na widok alternatywnych sposobów leczenia „panufkotuf” 🙂 , na które można natknąć się w sieci.

Pan Kot chciałby przypomnieć, że nie jest małym psem ani tym bardziej małym futrzanym człowiekiem!
Wie, że to straszne, ale taka jest prawda 🙂

Koty metabolizują leki w sposób odmienny od człowieka i psa. Co nie oznacza, że dokładnie wiemy jak to robią. Niemniej jednak na pewno brakuje im kilku enzymów koniecznych do rozłożenia leku w II fazie biotransformacji, w której to fazie cząstki leków przyłączane są do różnych związków biochemicznych obecnych w organizmie i tak skoniugowane zostają bezpiecznie usunięte z ustroju (np. z żółcią lub moczem).

Niedobór wspomnianych enzymów sprawia, że koty dłużej „przetrzymują” lek w organizmie lub rozkładają go
na metabolity różne od psich ( np. kot po zatruciu paracetamolem będzie prezentował głównie objawy methemoglobinemii czyli uszkodzenia erytrocytów co skutkuje utratą zdolności hemoglobiny do przenoszenia tlenu, podczas gdy u psa i człowieka dojdzie głównie do uszkodzenia wątroby).

Aspiryna i inne salicylany

Większość kocich Pań i Panów wie, że aspiryna jest dla ich pupila zabroniona. To prawda i spowodowane jest to głównie wolniejszą eliminacją kwasu acetylosalicylowego z organizmu kota. Kotu można w szczególnych przypadkach podać aspirynę ( np.choroba zakrzepowo-zatorowa) ale nie róbcie tego w domu! Dawki muszą być bardzo małe i podawane np. 1 raz na 3 dni tylko.

Problem z aspiryną przekłada nam się na zioła, ponieważ bardzo dużo z nich zawiera różne salicylany – w końcu to wiązówka błotna i wierzba były prekursorem syntetycznego kwasu acetylosalicylowego. Nie jest jasne w jaki sposób koty metabolizują roślinne związki salicylowe, ale na wszelki wypadek przyjmuje się, że podobnie do aspiryny, nie podawajcie więc futrzakowi naparu np. z kory wierzby lub liścia maliny.

Generalnie…

Oprócz aspiryny, koty będą także reagować odmiennie niż psy na wiele leków – w tym z bardziej znanych: Rimadyl, morfinę, azatioprynę lub bakteriobójcze chemioterapeutyki z grupy fluorochinolonów. O tym zapewne wie Wasz lekarz weterynarii a dla nas wystarczająca powinna być świadomość, że kotu absolutnie nie można dawać leków na własną rękę.

Kot i zioła

Ostrzeżenia, które dotyczą leków potencjalnie odnoszą się także do ziół. Skąd niby mamy wiedzieć, które zioło lub jego składnik załapie się u naszego kota, na jak to się ładnie nazywa „niedobór szlaku koniugacyjnego„.
Dlatego zanim podacie kotu jakąkolwiek herbatę ziołową polecaną na FB lub w innym „wiarygodnym” źródle, upewnijcie się czy aby mu nie zaszkodzicie. Postaram się potem omówić kilka ziół potencjalnie bezpiecznych, które Pan Kot pił osobiście i przeżył 😉 ale na chwilę obecną bądźcie po prostu ostrożni .

Trzeba też bardzo uważać na konserwanty lub dodatki do niektórych leków czy preparatów jak np. benzoesan benzylu, benzoesan sodu, sorbinian potasu oraz suplementy: kwas alfa liponowy (trujący!), alfalfa a nawet zwykłą naftalinę, jeśli jej jeszcze używacie (oczywiście w walce z molami nie jako odżywkę 🙂

Bardzo niebezpieczne dla kota są jakiekolwiek olejki eteryczne – lepiej się nimi nie posługiwać, nawet do aromoterapii jeśli w domu jest kot.

Kot i wrotycz (Felis silvestris domesticus et tanacetum vulgare)

Obserwuję ostatnio modę na wrotycz podawany kotom i psom jako panaceum na wszystko, w tym robaki. Już kiedyś pisałam, że dawki ziół potrzebne do wygubienia robaków zbliżają się niebezpiecznie blisko do dawek potencjalnie śmiertelnych lub hepatotoksycznych dla gospodarza. Wrotycz ( niezaprzeczając jego potencjalnym zaletom ) jest ziołem silnym i trującym. Ponoć używano go do balsamowania faraonów (zawiera między innymi kamforę), a rosyjscy chłopi chcąc w upały dowieźć świeże mięso na targ, zasypywali je mączką z suszonego kwiatu wrotycza dzięki czemu się nie psuło. Według Wikipedii 2g kamfory wywołują silne zatrucie, a 4g śmierć. Oczywiście trzeba by spożyć dużo wrotyczu, żeby uzyskać takie dawki, jednak roślina dysponuje jeszcze inną trucizną tj. tujonem a z nim żartów nie ma. Przedawkowanie zwykle kończy się śmiercią. Najmniej tujonu zawiera napar z wrotycza, gdyż składnik ten stosunkowo trudno rozpuszcza się w wodzie, najwięcej zaś olejek eteryczny otrzymywany przez destylację lub wyciąg alkoholowy. Sproszkowane ziele również będzie zawierać sporo tujonu.

Gdybym była wami nigdy, przenigdy nie ważyłabym się używać olejku z wrotycza wewnętrznie. U psów śmiertelna dawka w jakimś badaniu anty-robakowym wyniosła około 300 mg/kg . U kotów nie wiadomo, ale inny olejek zawierający tujon powodował konwulsje przy ilości 0,03 ml !!

Tymczasem na Fejsie doradzają wrzucenie kotu do pożywienia bliżej nieokreślonej ilości kwiatu wrotycza! Ktoś posłucha i masz, zamiast cudownego ozdrowienia – kot zabalsamowany !

Anegdotyczne źródło rosyjskie (czyli bynajmniej nie potwierdzone) zaleca dla kota na robaki napar z kilku
(3-4 szt) kwiatków wrotycza i malutkiej gałązki piołunu na 100 ml wody. Jednakże przed użyciem, przecedzony napar rozcieńcza się kolejny raz wodą w stosunku 1:3 (czyli po prostu dolewa 300 ml wody) a potem dopiero podaje w ilości 1 ml -1 x dziennie przez 3 dni. Te proporcje chyba coś mówią .

W lecznictwie ludowym pięknie opisanym przez Michaiła Nosala, prawosławnego księdza, polskiego zresztą pochodzenia, wrotycz był używany w proporcji 20 g kwiatu na 1 litr wody. Co daje nam 5 g na 250 ml wody. Dla człowieka o wadze powiedzmy 70 kg. Czyli stosując bezpośrednie przełożenie ( i zapominając na chwilę o niedoborze szlaku koniugacyjnego) analogiczny napar dla stworzenia ważącego 5 kg wymagałby około 360 mg ziela nadal na 250 ml wody. W miarę zgodne z anegdotycznym źródłem, które zacytowanym wcześniej. I jeśli już musicie – tego się trzymajcie.

Pan Kot dziękuje za uwagę i mówi ” будьте здоровы” 🙂

5 thoughts on “Jak (nie!) zabić kota wrotyczem oraz inne kocie sprawy w skrócie.

    1. Mam wrotycz w ogrodzie i Pan Kot raczej się nim nie interesuje ale jednak w ograniczonym zamkniętym terenie w którym przebywa kot wrotyczu bym nie sadziła.

      1. Większych bzdur o śmiercionośnym Wrotyczu nie słyszałam—NO CHYBA ŻE OD PSEUDOEKSPERTÓW NA USŁUGACH FARMACEUTYCZNYCH KARTELI .Osobiście leczę się
        WROTYCZEM od kilku lat , moje dzieci i wnuki , oraz nasze pieski Yorku .O OWSZEM WROTYCZ JEST NIEBEZPIECZNY W POŁĄCZENIU Z DUŻĄ ILOŚCIĄ WYPITEGO ALKOHOLU i proszę autora O nie wypisywaniu głupot.

        1. Szanowna Pani, przy chronicznym nadużywaniu wrotyczu (nawet bez alkoholu, ale tujon rozpuszcza się również w tłuszczach) może Pani oczekiwać ciekawych rezultatów. Literatura jest pełna przykładów o, np. taki (przetłumaczyłam dość luźno i w skrótach ( rozumiem,że jako EKSPERT nie będzie miała Pani problemów ze znalezieniem tych materiałów w języku ang.) „Tujon został przetestowany w ramach Narodowego Programu Toksykologicznego (NTP) Departamentu USA Zdrowia i Opieki Społecznej (TR 570, NTP 2011). Podano α-tujon i mieszaninę izomeryczną przez zgłębnik myszom B6C3F1 i szczurom Fischer 344 w dawkach 0, 1, 3, 10, 30 lub 100 mg / kg przez 14 dni. U obu gatunków zwiększona śmiertelność obserwowana w grupie o najwyższej dawce była związana z wskazania neurotoksyczności (nadpobudliwość, drżenie, napady toniczne)
          [..] Nie przeprowadzono badań toksyczności reprodukcyjnej (co między innymi oznacza,że dzieci pojone długotrwale wrotyczem mogą kiedyś okazać się bezpłodnymi dorosłymi).
          I dalej „W dwuletnim badaniu NTP nie stwierdzono NOEL dla szczurów, ponieważ wydaje się, że nawet mała dawka indukowała drgawki. W związku z tym nie można zastosować żadnych współczynników bezpieczeństwa. U myszy NOEL podaje się jako 12 mg / kg równoważna dawka dla człowieka wynosi około 0,1 mg / kg.Jednakże to należy pamiętać, że szczur wydaje się być bardziej wrażliwy i zwykle bardziej wrażliwy gatunek stanowi podstawę do obliczeń współczynnika bezpieczeństwa.(to samo można powiedzieć o psie i kocie-gatunek bardziej wrażliwy ) Summa summarum-„ Margines terapeutyczny” ziołowych preparatów leczniczych zawierających tujon, przy którym mogą wystąpić efekty graniczne zakończone drgawkami, nie jest znany i jego ustalenie wymagałoby dalszych studiów„- rozumiem,że Pani przeprowadza właśnie takie studia na swojej rodzinie.Bardzo odważnie.
          Nawet dr.Różański pisze „Przedawkowanie przetworów wrotyczowych objawia sie nudnościami, wymiotami, odbijaniem, biegunką, zaczerwieniem twarzy, kichaniem, zawrotami głowy, wzdęciami, poceniem się (lejący się pot), częstomoczem i charakterystycznym biciem serca. Po godzinie od spożycia nadmiernej dawki wodnego wyciągu i po 20 minutach od spożycia alkoholowego wyciągu rozwijają się halucynacje (omamy). W moczu pojawia sie białko i krew. Objawem jest też częstomocz. Osoby wrażliwe zapadają w śpiączkę z objawami drgawek. Zaburzenia akcji serca mogą być niebezpieczne.
          Nalewka wrotyczowa może spowodować uzależnienie.
          Mleko, potrawy tłuste i olej rycynowy przyśpieszają wchłanianie składników terpenowych wrotyczu.
          Nie podawać kobietom ciężarnym i kobietom karmiącym (laktacja). Wrotycz powoduje poronienie. Składniki czynne wrotyczu przechodzą do mleka. ” Na koniec radziłabym ograniczenie eksperymentowania z wrotyczem do własnej osoby, bo podawanie go na tych zasadach dzieciom jest co najmniej kontrowersyjne (że o yorkach nie wspomnę).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *