Choroby jelit u psów

Dieta eliminacyjna w chorobach jelit psów

Moim (oraz niektórych uczonych z Japonii 🙂 ) skromnym zdaniem, diagnozowanie enteropatii (chronicznej choroby jelit ) u psów skutkującej między innymi przewlekłą biegunką, warto rozpocząć od diety eliminacyjnej. W badaniu japońskim 1 uzyskano podobny efekt co we wcześniej cytowanym przeze mnie eksperymencie berlińskim: 56 % chorych psów zareagowało pozytywnie na samą tylko zmianę jedzenia. Bardzo ciekawym wydaje się zastosowanie testu LTT (test transformacji leukocytów) do wyszukiwania potencjalnie alergennych pokarmów.

Z 32 psów poddanych badaniu tylko 1 (słownie jeden) był „czysty”. Pozostałe 31 zwierząt zareagowało na co najmniej kilka różnych alergenów. Tylko 12 psów uczulonych było np. na kurczaka (a zwykle to najbardziej podejrzany składnik karmy), podczas gdy 21 wykazało negatywną reakcję na ziemniaki i ryż, 17 na pszenicę, 12 na kukurydzę i aż 25 na soję! Badanie nie interpretowało głębiej tych odkryć jednak dają one chyba do myślenia.

Problemy skórne powszechnie kojarzone z alergią u psów bynajmniej nie wyczerpują złożoności tematu. Alergia rozpatrywana jako stan ciągłego podrażnienia organizmu (i taki stan będę tutaj mieć na myśli mówiąc o alergii) może objawić się w formie jakiejkolwiek dysfunkcji, w tym chronicznej biegunce wraz z postępującą chorobą jelit. Nie trzeba być uczonym, żeby powiązać te dolegliwości z jedzeniem. Dlaczego więc obserwuję się ciągły wzrost tych patologii skoro przyczyna wydaje się banalnie prosta ???

Król jest nagi

Wszechobecna reklama i postępująca ignorancja zrobiły swoje. Nie wiem czy zauważyliście, ale w opisach karm zaczyna brakować już rubryczki ze składem. Zamiast tego są opinie klientów trochę w stylu:

Po tej karmie Azorek wymiotuje co drugi dzień, a przedtem to codziennie. Polecam!”

Żonglerka karmami jaką uprawiają niektórzy właściciele psów przyprawia o ból nie tylko głowy. Magiczne słowo „hipoalergiczna” lub „sensitive’ wystarcza za jedyną słuszną rekomendację (oprócz opinii znajomych oczywiście).

Tymczasem nic nie jest takie proste jak nam wmawiają reklamy. Wczoraj wychwalana inulina (powszechny już dodatek nie tylko do karmy dla psów, ale i ludzkiego jedzenia) dzisiaj jest oskarżana o powodowanie raka wątroby, szczególnie u zwierząt z dysbiozą jelitową2.

Faszerując psa karmą z dodatkiem wysoko skoncentrowanych kompleksów rozmaitych frukto i manno oligosacharydów, nie wiecie czy taki chemicznie przetworzony składnik nie zostanie potraktowany przez organizm jako ksenobiotyk – czyli substancja obca dla organizmu i potencjalnie szkodliwa. Kupując kosztowny probiotyk bynajmniej nie macie 100% uzasadnionej naukowo gwarancji skuteczności. Wszystko to na razie hipotezy, a w dodatku brakuje ogólnych standardów produkcji tego rodzaju suplementów oraz ich kontroli. Zaś skutki uboczne probiotyków dopiero zaczynają się pojawiać w obszarze zainteresowania nauki – jak np. wprowadzenie do organizmu szczepów lekoopornych bakterii.

O tym w reklamach się nie mówi. Tak samo jak o mączce kostnej z drobiu skażonej oxytetracykliną, antybiotykiem, którym traktuje się drób w hodowlach przemysłowych. W 2018 roku Włosi 3 wykazali obecność tego leku zarówno w próbkach pobranych karm jak i we krwi psów nią żywionych. Wszystkie cierpiały na mniejsze i większe problemy jelitowe lub skórne, które ustąpiły po zastosowaniu diety złożonej z mięsa kurczaka hodowanego ekologicznie. Myślicie, że waszej karmie to się nie zdarza? C’mon!! – rozejrzyjcie się dokoła w jakim świecie żyjecie?!

Nie jestem ortodoksyjna. Wiem, że czasami wyborem jest tylko mniejsze zło. Ale przynajmniej nie oszukujmy samych siebie, wydając pieniądze na bezskuteczne leczenie zwierzęcia trutego codzienną porcją reklamowego śmiecia.

Co to jest hapten i dlaczego jest czerwony?

Współczesna alergologia to mega skomplikowana dziedzina nauki, gdzie na dzień dobry zgubimy się w powodzi mechanizmów IgE-zależnych lub IgE-niezależnych czy setek alergizujących białek, których nazw nie ma co nawet przytaczać – wszystkie są i tak podejrzane skoro są wszędzie: w mięsie, warzywach, zbożach, w powietrzu i na ziemi, oszukują krzyżowo, a poddane technologiom przetwórczym tworzą nowe alergeny, indukują się po ukąszeniu owada, kleszcza, roztocza, a nawet po spojrzeniu na kolor czerwony ( tak, tak, to wcale nie czary mary chociaż nie mam pojęcia o co w tym chodzi).

I ten metaforycznie ujęty kolor czerwony – holistyczny hapten- może stać u podłoża braku sukcesów współczesnej alergologii.

Przypomnę, że hapten w ujęciu nauki jest tosubstancja o małej masie, która może wywoływać odpowiedź odpornościową jedynie w połączeniu z białkami, chociaż następnie jest rozpoznawany przez limfocyty już bez obecności tych białek.”4

Zatem jakby nie patrzeć, hapten doprowadzi do reakcji alergicznej wcześniej czy później, a haptenem może być cokolwiek, nawet kolor czerwony. W tej wojnie proszę Państwa nie mamy szans. Pozostaje tylko ucieczka czyli …

Dieta eliminacyjna

Jak nazwa wskazuje dieta eliminacyjna, niezależnie czy będzie przygotowana domowo czy komercyjnie ma za zadanie wykluczyć alergen pokarmowy metodą prób i błędów. Powinniśmy ograniczyć ilość podawanych składników pokarmowych do absolutnego minimum (w tym węglowodanów) lub zdobyć wyspecjalizowaną w tym względzie żywność komercyjną, co jest trudne.

Bardzo popularna jest metoda wprowadzania nowego białka – czyli np. zamiana kurczaka na łososia, potem łososia na kangura, kangura na lamę, bobra, emu i co tam jeszcze troskliwy właściciel może zdobyć. Ta taktyka czasem okazuje się skuteczna, ale chyba nie do końca skoro w literaturze znalazłam pogląd o tzw.”białku ofiarnym”- sugerującą, że pomimo ewentualnej poprawy, chore jelito i tak rozwinie na ten rodzaj białka alergię, dlatego należy je niejako „poświęcić” na jednorazowe użycie, a potem już do niego nie wracać. Poza tym zaaferowanie „nowym białkiem” skutecznie hamuje poszukiwania węglowodanowych przyczyn alergii oraz nie mniejszego problemu nadwrażliwości na jakiś nieznaczny dodatek do karmy.


Jeden krok w przód, dwa w tył czyli domowa dieta eliminacyjna dla psa w praktyce

Na takiej właśnie diecie udało mi się ustabilizować Małą Czarną. Wybrałam ją jako najrozsądniejszą opcję, ponieważ w ten sposób mogłam starannie selekcjonować składniki.

Kluczowym czynnikiem w każdej próbie dietetycznej jest skrupulatna obserwacja. Tego nikt poza wami nie zrobi, niezależnie jakim jedzeniem będziecie dysponować. Każda nawet najmniejsza zmiana w zachowaniu psa ma znaczenie i kierując się dobrze pojęta intuicją wychwycimy ją nawet wtedy gdy brak „twardych dowodów”. Musowym jest prowadzenie dziennika, gdzie zapisujemy wszystko od A do Z. Właściciele psów ras dużych i olbrzymich powinni rozważyć skorzystanie z pomocy wykwalifikowanego dietetyka, szczególnie jeśli pies jest bardzo młody.

Mała Czarna to było prawdziwe wyzwanie, ponieważ w grę wchodziły opóźnione reakcje alergiczne (częste w przypadku nietolerancji pokarmowej). Mała Czarna jadała wszystko, a objawy narastały powoli i przez długi czas składałam je na karb chwilowej niedyspozycji żołądkowej. Dopiero nasilenie choroby – głównie wymiotów, zapaliło czerwone światło.

Ze ’wszystkiego’ przeszłyśmy więc na ziemniaki i rybę. W świetle cytowanego na początku testu LTT to był duży błąd i  raczej ziemniaki były temu winne. Potem nastąpił ciąg nowych białek. Spokojnie można by to określić mianem 3 x Kompletna Katastrofa czyli królik, jagnięcina i kangur (ten ostatni puszkowany of course). Na szczęście objawy nietolerancji były tak ewidentne, że nie zmarnowałam na to za dużo czasu.

Ponieważ skończyły mi się źródła mięsa, kurczak i wołowina były z góry wykluczone, a konie za bardzo lubię, wróciłam do starego dobrego indyka. Mięso tylko gotowane, bardzo chude (chociaż wcześniej Czarna jadła surowe mięso, tym razem wykluczyłam je jako bardziej alergenne i trudniej strawne) i na tej bazie eksperymentowałam z dodatkami. Wyglądało to mniej więcej tak:

  • ryż – OK
  • kasza jaglana – OK, chociaż faktycznie mało strawna, większość lądowała w kupie. Potem przeszłam na płatki jaglane.
  • warzywa – na początku pół marchewki OK, cała marchewka niedobrze. Pietruszka, seler czy co tam innego wykluczone.
  • podroby- wykluczone nawet po gotowaniu, w tym również indycze.
  • nabiał – wykluczony, wymioty następowały nawet po minimalnej ilości twarogu, że o mleku nie wspomnę.
  • jajka – katastrofa.
  • suplementy – żadne, a szczególnie już oleje, nawet te dobre rybie, wielonienasycone.
  • olej kokosowy – katastrofa.
  • witaminy w tabletkach czy płynie – rozstrój żołądka albo napad sikania wkrótce po podaniu.

Każda z tych prób kończyła się powrotem do początkowego schematu czyli ryż – indyk i zaczynania wszystkiego od początku. Do tego dochodziło restrykcyjne pilnowanie, żeby Czarna nie zjadła czegoś na spacerze (przez jakiś czas chodziła nawet w kagańcu). Zabrało to kilka miesięcy czasu i wiele przegranych bitew. Ale wojnę wygrałyśmy. Choroba się zatrzymała.


Komercyjna dieta eliminująca dla psa – co wybrać?

JEDNO ŹRÓDŁO BIAŁKA i najlepiej jedno węglowodanów- tu optuje mimo wszystko za ryżem raczej niż kukurydzą. Kierujcie się też poziomem włókna (błonnik) i tłuszczu- im niższy tym lepszy.

Szukajcie raczej karmy hydrolizowanej chociaż to nie gwarantuje sukcesu bowiem nawet hydrolizowane białko może nadal uczulać – jednakże można spróbować ze względu na łatwiejszą strawność i być może wyższą jakość karmy ogółem. Czytajcie skład!  W karmie można znaleźć wiele niekoniecznych dodatków jak np. suszone jajeczko, podroby, odrobinę wołowinki albo pomarańczę albo jakieś inne cudo z dziurką. Powtarzam – JEDNO ŹRÓDŁO BIAŁKA i węglowodanów jest kluczowe (i najlepiej by zacząć jednak od indyka albo ryb).

Royal Canin oferuje karmę dla psa z hydrolizowanych piór kurzych z formuły Anallergenic™ i chociaż wzdragam się na myśl do czego to doszło, żeby psy karmić pierzem, ta karma przynajmniej posiada dość solidnie udokumentowane badanie na obecność alergenów, w tym dowody na pozbycie się zanieczyszczeń mogących doprowadzić do alergii krzyżowych 5..

Nawet jeśli tego rodzaju wyspecjalizowane karmy dla psów mają skuteczność w walce z alergią, nasuwa się pytanie – co potem?

Nie możecie zbyt długo podawać psu wysoce zhydrolizowanych (jak w przypadku pierza, soi czy skorup jakiś chrząszczyków) źródeł białka, nawet jeśli skutkuje to poprawą, bo takie karmy mają obniżoną wartość odżywczą. Na co je więc wymienić, żeby cała historia nie zaczęła się od początku?

Na cierpliwość…-:)

Dieta eliminacyjna u psa musi trwać minimum 2 miesiące, a po tym czasie i ustabilizowaniu stanu, można na powrót wprowadzać nowe produkty. Lepiej aby nie była to kolejna karma, ale pojedyncze składniki sukcesywnie dodawane do starego pożywienia.

Będąc niedawno na psich targach w Sopocie odkryłam polskich producentów suszonego w 40 stopniach C. mięsa, w tym ryb – bez konserwantów, ulepszaczy smaku etc. ( to znaczy mięso nie producenci -:)

Myślę, że to mógłby być dobry sposób na wychodzenie z diety eliminacyjnej u psa – poprzez podawanie niewielkich ilości takiego czystego, suszonego mięsa (na początek lepiej je jednak zblanszować przez 2-3 minuty). Po przetestowaniu mięsa można poeksperymentować z węglowodanami- ryż, skrobia kukurydziana, płatki jaglane oraz warzywami ( to już będziecie musieli jednak coś ugotować).

Tym sposobem, jeśli pies nie zareaguje pogorszeniem stanu po spożyciu suszonego indyka z ryżem, ale owszem, pogorszy mu się po karmie suchej z tymi samymi składnikami- wydedukujecie, że coś jest nie tak z karmą i poszukacie kolejnej. Procedura długotrwała, ale możliwa do wykonania.

Unikajcie puszek !

Nie udało mi się wprowadzić puszkowanego jedzenia nawet z czystym indykiem – zawsze kończyło się to wymiotami u psa. Jak teraz sądzę, przyczyną może być sugerowana w pewnym badaniu 6 (co prawda tylko na kotach ) obróbka cieplna – a konkretnie bardzo wysoka temperatura przy sterylizacji zawartości puszki, co zależnie od użytych dodatków, może skutkować tworzeniem się nowych alergenów.


Herbaty ziołowe a dieta eliminacyjna u psa

No cóż, Mała Czarna była wspomagana ziołowo podczas swojej diety, ale to trochę wyższa szkoła jazdy wymagająca perfekcyjnej obserwacji i dopracowanych dawek herbat. Po jakim takim ogarnięciu sytuacji możecie bardzo ostrożnie i z umiarem spróbować herbat z rumianku, mięty, rzepiku ( Agrimonia eupatoria ) czy kopru włoskiego. Każde zioło na początek podawać pojedynczo zaczynając nawet od kropli i stopniowo zwiększając dawkę. Od czasu do czasu herbatka z korzenia prawoślazu. Albo moje ulubione zioło czyli lukrecja, które jest niezastąpione w chorobach przewodu pokarmowego o podłożu alergicznym i nie tylko. Uwaga!- lukrecja musi być, że tak powiem w korzeniu, a nie ta w cukierkach!!! Odrobinę korzenia np. pół łyżeczki, jak sproszkowany to mniej, na około szklankę wody, zaparzyć albo gotować pomału, przez chwilę. Podawać psu 2-3 łyżeczki (lub łyżki zależnie od wielkości psa) dziennie. Raczej pomiędzy posiłkami żebyście mieli ciut więcej czasu na obserwację ewentualnych skutków, jeśli wystąpią szybko (w grę wchodzi również opóźniona reakcja więc trzeba uważać). Lukrecja jako, że jest ekstremalnie słodka może nie nadawać się dla diabetyków, oraz przez fakt, że wypłukuje potas – dla psów o zwiększonym ciśnieniu krwi lub cierpiących na poważne schorzenia nerek. Niemniej jednak przy małych dawkach jest w pełni bezpieczna.

W drodze do happy endu

Bądźcie elastyczni i samodzielni, bo nie ma żadnej 100 % słusznej receptury, wasz pies jest jedyny i niepowtarzalny i tak samo bakterie w jego jelitach tworzą unikalną mieszankę stworzeń, które mogą nie przepadać na przykład za marchewką, chociaż wszyscy przecież wiedzą, że jest zdrowa. Nie pokładajcie zbyt wielkich nadziei w lekach na nadkwasotę (jak to się ładnie nazywa, osłaniających), suplementach, probiotykach, żwaczach wołowych czy innych cudownych środkach. Tu nie ma drogi na skróty.

Trzeba jednak zachować rozsądek i wiedzieć kiedy należy wspomóc się lekami – czasami bez antybiotyku czy sterydu się nie obejdzie. Należy go podać, odczekać i dalej kontynuować dietę aż do szczęśliwego zakończenia. Czego Wam i Waszym psom życzę.

 

 



Bibliografia

1. Koji KAWANO, Hidekatsu SHIMAKURA, Noriyuki NAGATA, Yuki MASASHI, Akemi SUTO, Yukinori SUTO, Shohei UTO,Hiromichi UENO, Takehiro HASEGAWA, Takahiro USHIGUSA, Takashi NAGAI, Yasunori ARAWATARI, Kazuki MIYAJI, Keitaro OHMORI, and Takuya MIZUNO

Prevalence of food-responsive enteropathy among dogs with chronic enteropathy in Japan.”

Dostępne na dzień 30.01.2019 : pod adresem: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5053946/

2. Singh V, Yeoh BS, Chassaing B, Xiao X, Saha P, Aguilera Olvera R, Lapek JD Jr, Zhang L, Wang WB, Hao S, Flythe MD, Gonzalez DJ, Cani PD, Conejo-Garcia JR, Xiong N, Kennett MJ, Joe B, Patterson AD, Gewirtz AT, Vijay-Kumar M.

Dysregulated Microbial Fermentation of Soluble Fiber Induces Cholestatic Liver Cancer.”

Cell. 2018 Oct 18;175(3):679-694.e22.

Dostępne na dzień 30.01.2019 pod adresem : https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/30340040

3. Alessandro Di Cerbo,Sara Sechi,Sergio Canello,Gianandrea Guidetti, Filippo Fiore,Lorenzo Corsi, Nicola Rubattu, Cecilia Testa and Raffaella Cocco

Adverse food reactions in dogs due to antibiotic residues in pet food: a preliminary study”

Veterinaria Italiana2018, 54(2), 137  146. doi: 10.12834/VetIt.1357.7466.2

Dostępne na dzień 30.01.2019 pod adresem : http://www.izs.it/vet_italiana/2018/54_2/VetIt_1357_7466_2.pdf

4. https://pl.wikipedia.org/wiki/Hapten

5. Isabelle Lesponne , Jérôme Naar , Sébastien Planchon , Tommaso Serchi and Mauricio Montano

DNA and Protein Analyses to Confirm the Absence of Cross-Contamination and Support the Clinical Reliability of Extensively Hydrolysed Diets for Adverse Food Reaction-Pets „

Received: 30 May 2018; Accepted: 25 June 2018; Published: 26 June 2018

Dostępne na dzień 30.01.2019 pod adresem: https://www.researchgate.net/publication/326005003_DNA_and_Protein_Analyses_to_Confirm_the_Absence_of_Cross-Contamination_and_Support_the_Clinical_Reliability_of_Extensively_Hydrolysed_Diets_for_Adverse_Food_Reaction-Pets

6. Cave NJ, Marks SL.

Evaluation of the immunogenicity of dietary proteins in cats and the influence of the canning process”

Am J Vet Res. 2004 Oct;65(10):1427-33.

Dostępne na dzień 30.01.2019 pod adresem: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15524331

6. Jian Yi Soh, Chiung Hui Huang,and Bee Wah Lee

Carbohydrates as food allergens”

sia Pac Allergy. 2015 Jan; 5(1): 17–24.

Dostępne na dzień 30.01.2019 pod adresem: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4313756/

2 thoughts on “Dieta eliminacyjna w chorobach jelit psów

  1. Witam czy mogę zapytać jakie proporcje indyka i ryżu dla psa z EPI. Owczarek staroniemiecki z wagi 30 na 21,5 karmy suche nie służą chce nauczyć się gotować jej jedzenie i nie wiem jak od.czego zacząć w jakich ilościach co z witaminami minerałami? Jak to ugryźć?? Wiem że ma alergię napenwo na kurczaka…

    1. Pani Kingo.To proste. Proszę zacząć mniej więcej od proporcji 60/40 (mięso do ryżu- w tym marchew w umiarkowanej ilości) a potem korygować w górę lub w dół,zależnie od apetytu psa i wagi.Dobrze by było 3 posiłki dziennie i enzymy trawienne jeśli jest wskazanie. Witaminy potem jak pies się ustabilizuje, nie za dużo chyba,że pies młody- wtedy niech pani poczyta fora barfowe, tam mają zwykle dobrze opanowaną suplementację. A może w ogóle barf byłby dla Pani psa odpowiedni.Najważniejsze to utrzymywać niskotłuszczową dietę i na początek niskobłonnikową, dobrze mielić wszystkie składniki, używać wysokiej jakości chudego mięsa (uwaga na jagnięcinę, wbrew pozorom wcale nie musi posłużyć ) oraz pilnie uważać na potencjalne nietolerancje pokarmowe- uzyskujemy to wprowadzając każdy nowy produkt do diety psa osobno i obserwując co najmniej kilka dni po podaniu. Na koniec można spróbować 1 posiłek dawać suchy, ale szukać firm, które produkują lepsze karmy( w znaczeniu nie udziwnione, bez zbędnych dodatków, max 10-15 % tłuszczu, włókno do 1,5 %, raczej nie z ziemniakami ). Jest sporo polskich małych firm, które robią np. jedzenie w słoikach albo karmy wytłaczane, proszę poszukać w internecie i próbować indywidualnie prowadzić dietę bo każdy pies jest inny. Proszę prowadzić dziennik, w którym notuje Pani co pies je, spróbować od czasu do czasu herbatek z korzenia lukrecji, mięty, rumianku czy kopru włoskiego (po 2-3 łyżki.łyżeczki dziennie)na poprawę trawienia jeśli piesek będzie je dobrze tolerował.Przy biegunkach ratować się pięciornikiem- wszystko powoli i z umiarem. Dopasowanie diety i ziół wymaga czasu i wielu prób ale opłaci się. Powodzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *