Biegunka u psa

Biegunki bakteryjne u psa – podsumowanie

Mam nadzieję, że poprzez wcześniejsze artykuły udało mi się chociaż w skrócie przedstawić problemy jakie napotyka wasz lekarz weterynarii diagnozując psa z biegunką. Różnicowanie biegunek szczególnie bakteryjnych jest bardzo trudne, czasami wręcz niemożliwe bez skomplikowanych testów identyfikujących, że tak powiem Corpus delicti. Dodatkowo sprawę utrudnia fakt, że psy są naturalnymi gospodarzami dla większości „podejrzanych” o spowodowanie biegunki bakterii.

W etiologii nieżytów przewodu pokarmowego nie może też być pomijana synergistyczna rola innych patogenów jelitowych takich jak wirusy, grzyby czy pasożyty – jednym słowem przyczyna zachorowania jest zwykle tylko mglisto zarysowana i szukamy raczej wykluczając niż potwierdzając. Podstawowe badania – morfologia i biochemia krwi pozwalają ocenić stan wątroby, nerek czy trzustki. Prześwietlenie RTG wyklucza opcje zatkania jelita przez ciało obce, USG obrazuje stan organów wewnętrznych, badanie kału ujawnia pasożyty itd. itp. Wszystko to standardy medyczne warte przestrzegania, jednak nie zawsze możliwe z różnych przyczyn.

Leczenie epizodu biegunki jest zwykle schematyczne – nawodnienie, środki przeciwwymiotne, nic nie warte (w mojej opinii ) leki na zaburzenia perystaltyki jelit lub osłonowe na żołądek w typie inhibitorów pompy protonowej (Mała Czarna po ranigaście rzygała dosłownie „dalej niż widziała” ) oraz oczywiście antybiotykoterapia.

Stosowanie antybiotyków w biegunkach jest kontrowersyjne gdyż lek może spowodować gwałtowne uwolnienie toksyn przez bakterie i w konsekwencji pogorszenie stanu zwierzęcia. Może – ale nie musi, zależy to bowiem od zjadliwości szczepu bakteryjnego, rzadko który więc lekarz zaryzykuje i nie poda antybiotyku pacjentowi, szczególnie jeśli za plecami ma zatroskanego właściciela zwierzaka, święcie przekonanego, że współczesna medycyna jest tożsama z cudownym uzdrowieniem. Ta wiara jest zresztą wygodna dla współczesnego człowieka, bo zwalnia go z samodzielnego myślenia. A każdy wie, że myślenie boli 😉

Antybiotyki mogą też spowodować przejście infekcji w postać przewlekłą i zamienić zwierzaka w bezobjawowego nosiciela np.Salmonelli, nie wspominając już o spustoszeniu jakie czynią w dobrej florze bakteryjnej. Dlatego lekarz winien je zapisywać bardzo rozważnie, rezerwując użycie na ciężkie przypadki choroby.

W dobie katastrofalnie zwiększającej się oporności bakterii na wszystkie antybiotyki, którymi dysponujemy, nauka jakby nieco przeprosiła się z tzw. medycyną ludową. Wiele poważnych prac badawczych, które czytam zaczyna się od stwierdzenia „ W tradycyjnej medycynie ludowej ….”

No cóż, lepiej późno niż wcale. Oby jednak nie za późno.

Medycyna ludowa ma ogromne doświadczenie w walce z biegunką w jej różnych postaciach jako przypadłości często nękającej człowieka oraz jego zwierzęta. Dla naszych przodków ich krowy, konie czy świnie były jednak ważniejsze niż psy dlatego porady głównie dotyczą tych właśnie zwierząt np. „wasilik od krowiej krwawki ulgę czyni prędko”, niemniej jednak i psy mogą jak najbardziej korzystać z dobrodziejstw ziołowej kuracji. Mała Czarna, która od 3 lat już pije ziołowe herbaty na pewno by się z tym zgodziła.

Dla tych ,którzy nie boją się myślenia i odrobiny trudu przygotowałam zatem kilka receptur „psich” herbatek ziołowych. Znajdziecie je pod tym linkiem. Na zdrowie;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *